WANIA w PHiDP

grudzień 12, 2009 - autor: mateuszstefan

Howgh!

Nie będę wiele pisał, bo dziś święto (pierwsza sobota tygodnia). Do rzeczy: co to za partia, która ma słaby aparat wykonawczy? Żadna.  Dlatego właśnie powołujemy swojego człowieka na stanowisko egzekuTORA (bo Tura już mamy). Kogo? Ano samego Dominatora-Mariusza P. Nasz bohater oświadczył, że pozbędzie się każdego, kto zagrozi dobru partii i zmasakruje go w czasie nie większym niż 3 najmany/2 gołoty. WANIA czyli w Wielozadaniowy Aktywista Niszczący Ingerencję Antypartyjną jest w stanie spełnić każde z poleceń członków partii. Tutaj zamieszczam zdjęcie Mariusza, tuż po misji w Gdańsku, gdzie jego celem była eliminacja przywódcy opozycyjnej partii. Owy jegomość po przetestowaniu twardości klifu w Polsce, zwiedza właśnie dno Bałtyku. Jak sami widzicie naszej partii nikt się bać nie musi. Wracajcie do świętowania weekendu.

Hejaho i do przodu !

Ciężkie życie studenta

grudzień 8, 2009 - autor: Matys

Pogodzenie obowiązków studenckich z działalnością partyjną jest rzeczą bardzo trudną, aczkolwiek jedno drugiego nie wyklucza. Bo gdzież indziej szerzyć nasze jakże wspaniałe postulaty, jeśli nie na tak podatnym gruncie, z którego wyrasta najznamienitszy kwiat młodzieży polskiej (mowa o Uniwersytecie).

Odbiło się to niestety na mniejszej aktywności twórczej na naszej partyjnej stronie, jednak nie zapominamy o Was drodzy internauci! (Tym bardziej drodzy, że kończą się nam pieniążki na picie i imprezowanie podręczniki i kursy językowe)

Specjalnie dla naszej partii, przeprowadziłem wywiad z jednym z Przedstawicieli Młodego Pokolenia, oto on:

Ja: “Witam szanowy kolego!!”

PMP: ”…ciii…ciiszeej…”

Ja: ”Głowa boli od nauki, co?”

PMP: “taa..dokładnie… masz może kefir?”

Ja: “Przejdźmy do rzeczy, jak Ci się podoba na Uniwersytecie?”

PMP: “noo… było całkiem fajnie, ale odcięli nam Wi-Fi i już nie można ściągać purnusów na wykładach…”

Ja: “Toż to jawny zamach na demokrację!”

PMP: “pewnie że tak, a jeszcze nie można chrapać! Już zgłosiłem oficjalny protest kumplom – ja to pier…eee… no, bo bez młota to nie robota, co nie?”

ja: “hm, zapewne – może inne pytanie jak było na ostatnim wykładzie?”

PMP: “O,nie no na ostatnim to super – dobiłem moim palkiem do 35 levela”

ja: “Cóż, czas naszego wywiadu się kończy, ostatnie więc pytanie: czy zagłosujesz na naszą partię w nadchodzących wyborach?”

PMP: “nooo peeewnie, piwo i kebab for all! Jak brzmi staropolskie przysłowie – browar z rana jak śmietana, he?

ja: “Tak, z pewnością. W każdym razie –  dziękuję za poparcie i obiecuję nie zawieść Twoich oczekiwań! My ciężko ucząca się młodzież musimy trzymać się razem!

PMP: :”No a jak – w kupie siła, w kupie ciepło, hehe…”

Cieszy nas takie zaangażowanie młodych ludzi w życie społeczno-polityczne i tym bardziej liczymy na wasze wsparcie.

Hejaho i do przodu kochana młodzieży!

Program wyborczy Partii PHiDP 2009/2010

grudzień 7, 2009 - autor: mateuszstefan

Drodzy i szanowni Elektorzy!

Chciałbym przedstawić Wam mój program wyborczy, którego celem jest zadowolenie nas wszystkich.

Po pierwsze primo: Piwo dla każdego. Czy to szef czy jego zastępca, każdy powinien mieć tyle piwa, ile tylko zdoła wypić. Żadnych barier i granic.

Po drugie optimo: Dobry kebab w każdym mieście i najlepiej w każdej dzielnicy. Dla członków partii: oczywiście ZA DARMO.

Po trzecie: Zniesienie wszelkich barier dla członków partii: 100% zniżki na wszystko. Partia musi się rozwijać, więc nie może być ograniczana w żaden sposób.

Po czwarte: Konsola i PC dla każdego. Najnowszy sprzęt z netem 10 mb. Nie możemy cofać się, trzeba iść z duchem technologii.

Po piąte: Wszystkie operacje finansowane będą przez NBP i PZU. To oni dzisiaj fundują.

Po szóste: Comiesięczne dostawy darmowej karmy dla wielbłądów. Niech Kleofas też czuje się Hejaho.

Po siódme: Powołanie zespołu FC Hejaho!, który będzie reprezentował partię. Oto proponowany skład:

Tu miałbyć obrazek, ale skoro go nie ma to znaczy, że ktoś nas oszukał.

Wprowadzenie w życie tych punktów umożliwi nam podniesienie standardu życia i poczucia się prawdziwym hejahowcem w 150%. Pamiętajmy o najważniejszym: Hejaho i byle do przodu! .

Gran Derbi Europa hejaho style!

listopad 29, 2009 - autor: polipolik

W życiu każdego kibica piłki nożnej (a przecież tak naprawdę wszyscy nimi jesteśmy, nawet jeśli nie jesteśmy tudzież o tym nie wiemy) przychodzi taki mecz, przed którym kufle z piwem wypadają z rąk czyniąc nieład na dywanie w fantazyjne desenie, kebaby spadają prosto na świeżo wyprane białe spodnie (oczywiście posmarowaną stroną na dół, aargh!), czas dłuży się niczym wyciągnięte z kisielu skarpety, a szczęki trapi ból związany z zagryzaniem roztrzęsionych łydek. Starcie giganta z tytanem, dumy z uprzedzeniem, katalońskiego polotu ze stołeczną mamoną. Drodzy moi, odliczanie godzin do mitycznej bitwy FC Barcelony z Realem Madryt czas zacząć!

Nieistotne, kto zwycięży (mimo że “pieniądze nie grają”, szczególnie te w białych trykotach), liczy się czekający nas wszystkich wodospad emocji (strach, łzy i euforia, czasami jednocześnie) dzielonych z całym światem zwracającym oczy na ów spektakl, piłka na najwyższym poziomie, walka również w sferze ideologiczno-mentalno-obyczajowej oraz, przede wszystkim,  wiele zimnego piwa. Prawda, że ciężko się czeka?

A oto wyniki tradycyjnej sondy:

Jak widać, elektorat PHiDP (przy okazji przypominamy, że kochamy Was bardzo!) ma podzielone opinie, ale to dobrze, bo potem będzie się komu bić nastąpi wymiana zróżnicowanych opinii i obserwacji. Tak czy siak, się oj będzie działo!

Ole, hejaho i do przodu! Zawsze.

Piwo, praca i świrowanie bażanta by PHiDP!

listopad 14, 2009 - autor: Kagex

Polip w reklamie piwaWitojcie drodzy ludzie. W dzisiejszam odcinku póznamy parę magicznych tryków, czyly, jak się napić żeby się upić, jak pyć coby pyć cały dzień, po czym póznać pijanom śfynie i jak siem piszem do poradnika wędkarskiego “Cóś łO Scupakó”.

Mamy dzisiaj sobotę, a ja siedzę w moim biurze. Na półkach, koło mojego wspaniałego telewizora kurzą się konsole i gry. Tak, moi drodzy. Nawoskowana Jańcia, sprzątacza została zwolniona. Matys wytłumaczył mi to jako porwanie, potem powiedział, że zniknęła, a tak naprawdę to wiem, że przetrzymuje ją w swojej piwnicy*. Skąd wiem? Swego czasu, kiedy zebraliśmy się wszyscy ładną ekipą, to nasz prezes powiedział, że idzie do piwnicy po ogórki i nie było go przez 30 sec i wrócił bez ogórków, ale był szczęśliwy jakiś i jakby luźniejszy. Domyślamy się o co chodzi. Podczas tej samej imprezy, Pan Flanelka (P_aul) przyprowadził ze sobą Smoka, który miał worek na głowie. Co ciekawsze, Smok wyglądał jak człowiek i miał nawet cycki, ino żaden z nas nie był na tyle odważny, coby zdjąć ze Smoka ten worek (oczywiście oprócz Teba, ale nie wiedzieć czemu, jak zdjął worek i zobaczył, to zasłonił z powrotem i wypadł przez okno, biedaczek. Możemy mu przysłać kartki i maile z nadzieją na szybki powrót do zdrowia!), więc Smok sobie po prostu siedział. Sekret taniego picia? Przede wszystkim, musi się was zebrać przynajmniej dwóch, obaj musicie bardzo chcieć pić, wtedy jeden płaci za wszystko, a ty obiecujesz, że oddasz, chociaż nigdy nie oddajesz. Operację można… należy powtarzać, dopóki osoba z pieniędzmi nie straci wiary w ludzkość i się nie powiesi w kałuży. Ano.

Czwartek, 10:30, redakcja czasopisma “Cóś łO Scupakó”.

- Hejahoł, bakułażańce! Jom jest kapitan Hok, bo ni mom eta rynki! Endżoj, biczez!

Takimi radosnymi słowami została przywitana nasza partia podczas wycieczki po okręgach wyborczych. Zostaliśmy zaproszeni do redakcji w celu wywiadowania, jak widać, dupa z tego wyszła. Krótko opiszę redakcję: mała, bez okien w ścianach, brak jakichkolwiek drzwi, koedukacyjne toalety i nagi pomnik wymodelowanego Tura.  Tur zaprzeczył jakoby to była jego podobizna, ponieważ, jak twierdzi nikt mu za to nie zapłacił. Kuamca. Polip wykorzystał sytuację, wziął markera i przeprawił napis “Tur-ek” na “Polip-ek”, dzięki czemu zgodnie ustaliliśmy, że magazyn ma nowe logo i nowego patrona. W całej redakcji śmierdziało śledziem, ale naczelny powiedział, że to tylko dziewczyny, więc byliśmy spokojni. Już mieliśmy udzielać wywiadu, kiedy nagle zachciało nam się pić, więc po prostu wstaliśmy i wyszliśmy.

Piątek, godzina 14, Warszawa.

- Ile tu samochodów! O, ja sobie wezmę ten, ten i ten… – Powiedział nasz nagłupszy kolega, Tur, po czym zaczął podnosić samochody i pakować je do wora. Dopiero teraz się dowiedzieliśmy, ile ten skubaniec ma siły…

Anyłej, przechadzając się po jednym z naszych ulubionych miast natknęliśmy się na dziwne grupy ludzi. Jedni wyglądali, jakby szalona moda z lat siędzięsiętych wróciła, a reszta to jakby takie pakerstwo. Natknęliśmy się też na “babochopy” z którymi Polip robił sobie nagie zdjęcia na środku miasta. Wypas! Opowiadaliśmy wszystkim o naszej partii i wszyscy byli bardzo szczęśliwi! Wracajac, zmierzaliśmy już do sejmu, ale tam nas nie wpuścili, ponieważ jeden z nas miał coś metalowego w głowie, a nie było naszego ulubionego bramkarza, Pana Zena, który zawsze przymykał oko na zakuty łeb Matysa. Ja, jako prezes NBP obiecałem mu trochę kasy, ale widać, że z Pani Wiki na bramce to prawdziwy Strażnik Teksasu był. Nie wiedzieliśmy co robić bez naszego prezesa, więc po prostu wyszliśmy, porobiliśmy sobie zdjęcia w pałacu prezydenckim, z prezydentem, jego żoną i bratem… On miał żonę, czy to znowu któryś się przebrał?! P_aul chciał skraść prezydenckie dziecko, coby uczynić z niego swojego sitha, ale ochrona mu dała jasno do zrozumienia, że musi to zrobić nocą, dlatego zostaliśmy zaproszeni ponownie. Chyba.

*Cała sytuacja nie ma nic wspólnego, że Matys nazywa się Józek Fritzl.

 

Bonusowy filmior od zaprzyjaźnionego zespołu:  Heja, Hejaho!